Niespokojnie w Korei Południowej. Zapadła decyzja ws. prezydenta Jun Suk Jeola

Wciąż niespokojnie w Korei Południowej. Wszystko za sprawą prezydenta Jun Suk Jeola. W piątek Trybunał Konstytucyjny zdecydował o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie prezydenta w związku z ogłoszeniem przez niego w grudniu stanu wojennego. W centrum Seulu zgromadziły się tysiące zwolenników i przeciwników polityka. Gmach trybunału został otoczony przez tysiące policjantów.
Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął w piątek decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie prezydenta Jun Suk Jeola w związku z ogłoszeniem przez niego w grudniu ub.r. stanu wojennego. Zgodnie z konstytucją wybory nowej głowy państwa odbędą się w ciągu 60 dni.
Ośmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego jednomyślnie opowiedziało się za podtrzymaniem wniosku o impeachment Juna i odsunięciem go z urzędu.
Prezydent Jun nie sprawuje funkcji prezydenta od 14 grudnia, kiedy to południowokoreański parlament opowiedział się za jego odsunięciem, zarzucając mu naruszenie konstytucji i prawa. Pełniący obowiązki sędziego głównego TK Mun Hjung Be powiedział w uzasadnieniu, że Jun "naruszył podstawowe zasady demokratycznego państwa".
- Nie możemy zaakceptować argumentu oskarżonego, że stan wojenny był jedynie ostrzeżeniem, ponieważ nie poprzestał na ogłoszeniu stanu wojennego i zmobilizował wojsko i policję do zatrzymania prominentnych polityków i sędziów - dodał Mun.
Sam Jun nie był obecny na sali rozpraw podczas ogłaszania decyzji. Taką decyzję podjęli prawnicy polityka z obawy o jego bezpieczeństwo.
Korea Południowa. Decyzja TK ws. prezydenta
W centrum Seulu, gównie w okolicach gmachu TK, zgromadziły się tysiące zwolenników i przeciwników polityka. Gmach trybunału został szczelnie otoczony przez ok. 7 tys. policjantów - podała agencja Yonahp. Na ulicach stolicy porządku strzegło ponad 14 tys. funkcjonariuszy.
Do piątku szef państwa była "zawieszona w obowiązkach". Po wydaniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który miał 180 dni, by zbadać, czy były wystarczające podstawy prawne do wszczęcia procedury impeachmentu, stał się drugim demokratycznie wybranym prezydentem w Korei Płd. usuniętym z urzędu.
ZOBACZ: Korea Północna tworzy nową jednostkę. Będzie wykorzystywać sztuczną inteligencję
Osobno Jun usłyszał zarzuty kierowania zamachem stanu. Polityk został zatrzymany 15 stycznia w związku z prowadzonym dochodzeniem, stając się pierwszym prezydentem w historii Korei Płd., który został aresztowany podczas sprawowania urzędu, po czym zwolniony 8 marca.
Proces karny w tej sprawie przed sądem w Seulu rozpocznie się 14 kwietnia. W myśl konstytucji immunitet prezydenta Korei Płd. nie chroni go przed zarzutami o zdradę i zamach stanu. Grozi za nie maksymalna kara dożywocia lub śmierci, chociaż w Korei Płd. nie wykonano egzekucji od 1997 r.
Czytaj więcej