Budują domy szkieletowe. "Ściany odwrotnie zrobione"

Polska
Budują domy szkieletowe. "Ściany odwrotnie zrobione"
"Interwencja"
Firma budowlana z Siemianowic Śląskich nie kończy inwestycji i nie płaci pracownikom

Pracownicy, podwykonawcy i kontrahenci twierdzą, że zostali oszukani przez właściciela jednej ze śląskich firm budowlanych. Pracownicy od pół roku nie otrzymali wynagrodzenia i świadectw pracy, a kupujący domy otrzymali niekompletne budynki, na przykład bez dachu lub z gniazdkami elektrycznymi od zewnętrznej strony. Materiał "Interwencji".

Do redakcji "Interwencji" zgłosili się pracownicy poszkodowani przez firmę budowlaną z Siemianowic Śląskich. Wśród nich jest pan Adam z Bytomia. Od grudnia ubiegłego roku nie otrzymał wynagrodzenia.

 

- W tej firmie pracowałem od 12 lat. Zajmowała się budową domów szkieletowych, energooszczędnych. Działała na początku w Katowicach, później przeniosła się do Siemianowic. Budowaliśmy na terenie Polski i cztery budowle były w Niemczech. Pracodawca zalega mi ponad 20 tysięcy zł - opowiada Adam Galbas.

 

- Toniemy w długach. Gdyby nie pomoc teściów, to byśmy leżeli - dodaje Magdalena Skalska-Galbas, żona pana Adama.

Siemianowice Śląskie. Budują domy szkieletowe, nie dostali wypłat

Budowlaniec twierdzi, że pracodawca obiecywał rychłą wypłatę zaległych pieniędzy i kazał dalej pracować. Pan Adam już kilkukrotnie usiłował złożyć wypowiedzenie, jednak właściciel firmy nie chce mu wydać dokumentów.

 

- Cały czas nam obiecywali, że dostaniemy pieniądze, zrobimy etap prac i dostaniemy wypłatę. Człowiek głupi był i pracował. Chcieliśmy dostać świadectwo pracy i rozwiązać umowę z nimi. Ale nie ma opcji. W innych pracach pytają o świadectwa pracy i nie chcą zatrudniać na czarno - mówi pan Adam.

 

ZOBACZ: Linie energetyczne iskrzą przy wietrze. Zabezpieczyli je drewnianym krzyżem

 

Okazuje się, że także inni pracownicy tej firmy nie otrzymali wynagrodzeń. W siedzibie spółki w Siemianowicach nikogo nie ma. Pracownicy, którzy nie mają kontaktu nawet z księgową firmy, nie wiedzą, co mają dalej robić.

 

- Będzie mi zalegał około 15 tysięcy, nie idzie tego wyegzekwować. Przez to straciłem mieszkanie, musiałem od zera zaczynać - opowiada jeden z pracowników.

 

- Od sześciu miesięcy nie dostaję uposażenia, a w efekcie nie płacę alimentów na córkę. Pracodawca zalega mi 22 tysiące złotych - dodaje inny.

Pracodawca odmawia wydania dokumentów. "Są dalej zatrudnieni"

"Interwencja" odnalazła właściciela firmy w jego domu w Rudzie Śląskiej. Przemysław J. nie potrafi odpowiedzieć, kiedy wypłaci swoim pracownikom należne pieniądze. Twierdzi, że pracowników cały czas zatrudnia, dlatego nie wydaje świadectw pracy.

 

Przemysław J.: Firma przechodzi restrukturyzację, jeżeli wszystko się uda, będzie zakończona.

Reporter: Od pół roku nie płaci pan, zwodzi pracowników.

Przemysław J.: Jak firma ma kłopoty, to wszyscy mają.

Reporter: Kiedy pan odda ludziom dokumenty? Nie mają świadectw pracy.

Przemysław J.: Ludzie są dalej zatrudnieni w spółce.

Reporter: Ale oni nie chcą.

Przemysław J.: Dziękuję.

Domy szkieletowe. "Ściany odwrotnie zrobione"

- Możemy tutaj mówić o przestępstwie oszustwa. Jest to sprawa do zainteresowania się dla prokuratury, dlatego że są w sposób uporczywy łamane obowiązki pracowników - ocenia adwokat Michał Kuźmicz.

 

Nie tylko pracownicy, ale i kontrahenci Przemysława J. twierdzą, że zostali oszukani. Pani Patrycja z Dąbrowy Górniczej zamówiła dom z gotowych elementów. Budynek powinien stanąć trzy lata temu. Kobieta zapłaciła za niego prawie 300 tysięcy zł. 

 

ZOBACZ: Niewidomy szukał pomocy. Został oskarżony o molestowanie

 

- Miał powstać dom zgodny z projektem. Firma miała ten dom wybudować w trzy miesiące. To budynek z gotowych elementów, prefabrykowanych. Tak to określali. Podpisałam umowę i od początku zaczęły się problemy. Przywieźli budynek i przy stawianiu okazało się, że ściany są odwrotnie zrobione. Płyty karton-gips były za zewnątrz, gniazdka też na zewnątrz - wspomina Patrycja Kondała.

"Czuję się oszukana"

Przemysław J. nie poczuwa się do zakończenia inwestycji. Pani Patrycja teraz sama stara się ukończyć prace. Twierdzi, że będzie musiała dołożyć dodatkowo około 120 tysięcy złotych. Niedokończonych inwestycji na terenie Polski i Niemiec jest kilka. Dom Aureliusza Szymika z Zabrza nie ma dachu, okien ani drzwi.

 

- Ta inwestycja miała być ukończona w czerwcu 2022 roku. Zainwestowałem 450 tysięcy złotych. Po zapłaceniu całej kwoty dom został porzucony. Poszedłem do sądu o zwrot pieniędzy. Sprawa skończyła się na moją korzyść, wyrok nie jest prawomocny - opowiada Aureliusz Szymik.

 

ZOBACZ: Samochód znaleziony w stawie. Właściciel się wytłumaczył

 

Porzucenie placów budowy i problem z rozliczeniem to nie jedyne problemy firmy. Inwestorzy zgłaszają wiele innych nieprawidłowości w pracach, które zostały już wykonane. 

 

- Miały być inne materiały użyte. Są płyty OSB, miały być MDF, które są trwalsze, lepsze jakościowo. Cena MDF jest wyższa. Nie zostałam zapytana, czy zgadzam się na zamianę na gorsze elementy. Złożyłam zawiadomienie do prokuratury i dostałam odmowę wszczęcia postępowania. Czuję się oszukana i nie ma pomocy - zaznacza Patrycja Kondała.

 

Materiał wideo dostępny jest TUTAJ

red. / "Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie