Protest w sprawie aborcji. Pod Sejmem zgromadził się tłum
O godz. 18 we wtorek pod Sejmem odbył się protest "Aborcja! Tak!". Chodzi o odrzucony 12 lipca projekt ustawy mający na celu dekryminalizację i depenalizację przerywania ciąży do 12. tygodnia jej trwania. Aktywistki zwróciły się przede wszystkim do polityków PSL. Wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza wezwały do dymisji.
W Warszawie odbył się protest "Aborcja! Tak!" w sprawie ustawy dekryminalizującej i depenalizującej aborcję do 12. tygodnia ciąży. O godz. 18 we wtorek pod Sejmem zgromadził się tłum, aby wezwać polityków do działania. Podobne protesty odbyły się wcześniej w Bydgoszczy i Gdyni, a tego samego dnia trwają w Gdańsku, Łodzi, Olsztynie i Poznaniu.
Jedna z liderek Strajku Kobiet Agnieszka Czerederecka zabrała głos na rozpoczęciu protestu. - Posłowie PSL, jesteśmy tutaj przeciwko wam. To my was zatrudniałyśmy i to my was teraz zwalniamy - powiedziała. - Żądamy dymisji wicepremiera Kosiniaka-Kamysza - dodała.
ZOBACZ: Aborcja w Sejmie. Posłowie zadecydowali, triumf opozycji
- Stołki PSL dostał dzięki kobietom i młodym ludziom, dla których aborcja jest jednym z najważniejszych postulatów – przypomniała aktywistka Marta Lempart. - Największy żal mam do pana, panie premierze. Bo pan doskonale wiedział, co należy zrobić – dodała, kierując swoje słowa do Donalda Tuska.
Stanowcze słowa aktywistek. Wezwały wicepremiera do dymisji
Natalia Broniarczyk z grupy Aborcyjny Dream Team zwróciła się do Romana Giertycha, odnosząc się do jego nowej propozycji w sprawie aborcji. - Teraz będziecie nas wsadzać za to, że ktoś nas nakłania do aborcji. Przecież my nie mamy własnego rozumu, nam można tylko coś nakazać albo zakazać – powiedziała.
ZOBACZ: Premier o aborcji i związkach partnerskich. "Kończymy dyskusję"
- Miałam aborcję 10 lat temu. W świetle tego, co dzisiaj się dzieje, powinnam była chyba zadzwonić do pana Władysława Kosiniaka-Kamysza i poprosić o pozwolenie - dodała. Powołała się także na statystyki, według których 130 osób dziennie przerywa w Polsce ciążę.
W trakcie protestu z budynku Sejmu wyszedł Władysław Kosiniak-Kamysz. Uczestnicy pod przewodnictwem Marty Lempart zaczęli krzyczeć do niego i wzywać do dymisji.
W tworzenie protestu zaangażowały się między innymi aktywistki i aktywiści organizacji Ogólnopolski Strajk Kobiet, Aborcyjny Dream Team, Federa, Inicjatywa Wschód, Miłość Nie Wyklucza, Legalna Aborcja, Akcja Demokracja i Prawniczki Pro Abo.
Projekt ustawy odrzucony. Wskazano winnych
Podczas posiedzenia 12 lipca w Sejmie padła decyzja – projekt Lewicy został odrzucony nieznaczną większością głosów. Za dekryminalizacją i depenalizacją aborcji zagłosowało 215 posłów. Sprzeciw wyraziło 218. Trzech polityków KO nie wzięło udziału w głosowaniu.
We wtorek premier Donald Tusk poinformował, że w związku z porażką rządu podpisał dymisję nieobecnego na posiedzeniu wiceministra Waldemara Sługockiego. Oprócz niego w głosowaniu nie wziął udziału poseł Krzysztof Grabczuk, który przebywał wówczas w szpitalu, oraz Roman Giertych, który wyciągnął swoje karty. Premier skomentował, że wobec ostatniego polityka "nie miał oczekiwań".
ZOBACZ: Waldemar Sługocki zdymisjonowany. To pokłosie projektu ws. aborcji
Na dzień przed protestem w Warszawie Roman Giertych zaproponował własne rozwiązanie – projekt Zaufajmy Kobietom, w którym przestępstwo aborcji byłoby ścigane jedynie na wniosek kobiety.
"Kompromis nie polega na tym, że mężczyzna ogłasza jakie prawa przyzna kobietom do decydowania o ich ciałach" – skomentowała Anna-Maria Żukowska.
Projekt ustawy ws. aborcji odrzucony
Projekt depenalizujący i dekryminalizujący aborcję ma na celu zwolnienie osób pomagających w przerwaniu ciąży z odpowiedzialności karnej. Zgodnie z polskim prawem przerwanie własnej ciąży nie jest przestępstwem, jednak udzielenie pomocy w tym działaniu już tak.
ZOBACZ: "Szantaż i rozgrywki emocjonalne". Gorąca dyskusja o aborcji w Sejmie
Aktywiści i politycy Lewicy argumentują, że takie prawo pozostawia osoby w ciąży samym sobie i stoi w kontrze z obecną wiedzą medyczną.
Z kolei przeciwnicy aborcji mówią o "obronie życia" oraz argumentują swoją postawę kryzysem demograficznym. Sprzeciw wobec ustawy wyrazili między innymi politycy PSL, w tym poseł Tadeusz Samborski, który udzielił komentarza dla "Gazety Wyborczej".
- Głównym powodem mojej decyzji jest kwestia podniesienia dzietności w Polsce, która jest jedną z najniższych w Europie. To był kluczowy motyw, że właśnie tak zagłosowałem – powiedział.
Czytaj więcej