Piotr Szczęsny. Donald Tusk przeczytał jego manifest. Wystąpienie przerwały okrzyki
Podczas swojego exposé Donald Tusk przeczytał manifest Piotra Szczęsnego, który w akcie protestu przeciw władzy PiS dokonał aktu samospalenia w 2017 r. - Już sześć lat temu ktoś tak precyzyjnie nazwał lęki niepokoje i złość jaka rodziła się w polskich sercach - komentował lider PO. W pewnym momencie Tuskowi przerwały okrzyki posłów PiS. Musiał interweniować marszałek Sejmu.
Piotr Szczęsny dokonał aktu samopodpalenia w październiku 2017 r. przed Pałacem Kultury i Nauki. 54-latek wcześniej rozrzucił ulotki z tekstem swojego manifestu.
Mężczyzna zmarł w szpitalu 10 dni później.
– Pozwólcie, że przeczytam teraz coś, co w jakimś sensie mogłoby zastąpić to moje dzisiejsze exposé. Niewiele zmieniłbym w tym tekście, który być może umknął już naszej uwadze, pamięci, a bardzo mi zależy, żebyśmy przypomnieli sobie i tego człowieka i słowa jakie napisał zanim odszedł – przekazał Donald Tusk podczas swojego exposé.
Manifest Piotra Szczęsnego
Następnie lider PO przeczytał 15-punktowy manifest, który zostawił po sobie Piotr Szczęsny.
- Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.
- Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
- Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
- Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z Prezesem PIS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
- Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
- Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
- Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu "religii smoleńskiej" i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się "miesięcznice smoleńskie" i przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.
- Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
- Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów takich jak np. Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
- Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
- Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i innych z LGBT), muzułmanów i innych.
- Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
- Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
- Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
- Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia.
Incydent w Sejmie. "Nie, nie rozpłaczę się"
- Piotr Szczęsny, "Szary człowiek" spłonął jesienią 2017 r. - mówił Donald Tusk pod koniec odczytywania manifestu. W tym momencie został zaczepiony przez jednego z polityków PiS.
ZOBACZ: Donald Tusk nowym premierem. Z zagranicy płyną gratulacje od polityków
- Nie, panie pośle, nie rozpłaczę się - zareagował lider PO. Na kolejne okrzyki z sali zareagował marszałek Szymon Hołownia.
- Nie musicie się państwo zgadzać z poglądami tego człowieka, ale bardzo proszę o szacunek dla majestatu śmierci - apelował marszałek Sejmu.
- To jest obywatel Rzeczpospolitej Polskiej, który wyraził swoją opinię i przypieczętował ją swoim życiem. Szacunku trochę, drodzy państwo - kontynuował Hołownia. Za te słowa został nagrodzony brawami ze strony posłów sejmowej większości.
Fala komentarzy w sieci. "Żadnych granic"
Jeszcze podczas exposé, media społecznościowe zalała fala komentarzy. Lider PO znalazł się w ogniu krytyki polityków PiS. Waldemar Buda stwierdził, że lider PO "wykorzystuje śmierć w polityce".
"Łaknienie emocji bez poczucia konsekwencji. Żadnych granic" - napisał poseł.
Wpis w podobnym tonie zamieścił Marcin Horała. "Powiedzieć, że to podłość, to mało powiedzieć. Miało być o najważniejszych problemach i wyzwaniach dla Polski. Jest od pierwszych minut wyłącznie bezczelna socjotechnika i manipulacja" - skomentował.
Z kolei Radosław Fogiel uznał to za "cyniczne żerowanie na tragedii człowieka". "Obrzydliwe" - dodał.
Dziennikarze mają wątpliwości. "Zgrzyt"
Wątpliwości co do formy expose Donalda Tuska wyrażają również dziennikarze. "Zgrzyt" z odczytaniem manifestu ma dziennikarz Interii Łukasz Rogojsz. "Człowiek miał poważne problemy, popełnił samobójstwo. To zawsze wielka tragedia. Uważam, że nie należy tego – świadomie bądź nieświadomie – nobilitować czy wskazywać za przykład" - wskazał.
Tomasz Terlikowski uznał decyzję Tuska za "romantyzowanie samobójstwa", które nie "służy pomocy osobom w kryzysie psychicznym". "Efekt Wertera istnieje. Cel retoryczny nie uświęca środków i nie niweluje kosztów społecznych" - dodał katolicki publicysta.
W sieci jednocześnie nie brakuje jednak wpisów chwalących wypowiedź nowego premiera. Tomasz Lis uznał zacytowanie manifestu za "wspaniały gest". "Myślę, że Pan Piotr widzi to teraz i ociera łzy wzruszenia" - dodał. Z kolei poseł Michał Szczerba uznał to za "hołd dla zmarłego".
Piotr Szczęsny - kim był?
Obszerny życiorys Piotra Szczęsnego opublikował w 2017 r. Małopolski Komitet Obrony Demokracji. Mężczyzna urodził się 6 lipca 1963 r. w Krakowie.
"W 1986 ukończył studia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po studiach pracował jako asystent w Zakładzie Metod Obliczeniowych Chemii UJ. W 1993 r. został zatrudniony w projekcie rządu amerykańskiego USAiD Local Environmental Management Project, stanowiącego pomoc we wprowadzaniu w polskich samorządach nowoczesnych zasad zarządzania ochroną środowiska" - informowano.
Jako trener i konsultant współpracował z lokalnymi samorządami. Był stałym współpracownikiem Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. Był również współzałożycielem Stowarzyszenia Konsultantów i Trenerów MATRIK oraz członkiem jego kadry Szkoły Trenerów Zarządzania.
Należał do Stowarzyszenia MENSA Polska. Pracował również jako ewaluator w programie unijnym Leonardo da Vinci/Erasmus+
Czytaj więcej