Oddziały rosyjskie w szyku bojowym zbliżały się do granic Polski i Litwy. "Rosja testuje NATO"
- To absolutnie przekraczało dopuszczalne przez porozumienia międzynarodowe zakresy ćwiczeń - powiedział w programie "Debata Tygodnia" były minister obrony Jan Parys o ruchach rosyjskich wojsk podczas manewrów Zapad 2021. - Rosja testuje to, co się dzieje na granicy z EU - skomentował w "Śniadaniu Rymanowskiego w Polsat News i Interii" Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta.
Naruszenie międzynarodowych umów i zbliżanie się oddziałów wojskowych zaledwie kilkaset metrów od granic Litwy i Polski - takich działań miały się dopuszczać rosyjskie wojska podczas ćwiczeń Zapad 2021.
Oddziały rosyjskie pod granicą
- Oddziały rosyjskie i to w pełnym szyku bojowym zbliżały się do granic państwa litewskiego. Właściwie były kilkaset metrów od granic tego państwa - w programie "Debata Tygodnia" wyjawił były minister obrony narodowej Jan Parys.
- To absolutnie przekraczało dopuszczalne przez porozumienia międzynarodowe zakresy ćwiczeń, bo nie można zbliżać się tak blisko czyjejś granicy i to w pełnym szyku bojowym. Były również takie działania na terenie Białorusi bardzo blisko naszej granicy. I jak mogli państwo usłyszeć, przeczytać z jakiś powodów Sztab Generalny przerzucał jednostki z zachodu na wschód... Z jakiegoś powodu jednostki, które były w regionie Orzysza zaczęły maszerować w kierunku północno-wschodnim... tak samo oddziały z południa - tłumaczył.
Rosja testuje NATO i UE
Niepokojące doniesienia na temat ruchów rosyjskich wojsk skomentowali goście Bogdana Rymanowskiego, którzy w niedzielę rano gościli w jego programie.
- Myślę, że nie byliśmy u progu wojny. Natomiast całe te manewry miały służyć przygotowaniu. Rosja testuje to, co się dzieje na gracy z EU i myślę, że jednym z elementów tego testowania był kierunkowy zwrot wojsk, żeby sprawdzić reakcję - powiedział Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta.
- Słyszeliśmy już przy wprowadzaniu pierwszego miesięcznego okresu stanu wyjątkowego, że on jest podyktowany manewrami Zapad - przypomniał Marek Sawicki z PSL. - To miał być pewnego rodzaju straszak dla Putina, że my się tu mobilizujemy i ćwiczymy. Z resztą to nie była kwestia tylko przerzucenia wojsk na Przesmyk Suwalski, ale także na Podkarpacie - mówił.
ZOBACZ: Błaszczak: nad szczelnością granicy z Białorusią będzie czuwać około 10 tys. wojskowych
Zdaniem Radosława Fogla (PiS) Kreml chce sprawdzić jakie reakcje spowodują podobne ruchy. - Dlaczego rosyjskie okręty podwodne widywane są w Szwecji? Te działania mają na celu zbadanie zdolności responsywnych tych krajów NATO. Rosja chce wiedzieć, jaka byłaby reakcja państw natowskich - stwierdził.
WIDEO: To absolutnie przekraczało dopuszczalne przez porozumienia międzynarodowe zakresy ćwiczeń - Jan Parys w "Debacie Tygodnia"
"Potrzebna jest armia na nowe czasy"
Inni rozmówcy zwrócili uwagę, że Polska potrzebuje wojska, które będzie cechowała wysoka mobilność i szybkie reakcje. - Potrzebna jest armia na nowe czasy, która będzie szybko reagować, szybko przenoszona i będzie miała zdolności odpowiadania perswazyjnie na zaczepki ze strony innego państwa - powiedział Krzysztof Gawkowski z Nowej Lewicy.
Również polityk Konfederacji Sławomir Mentzen zastanawiał się nad zdolnościami polskiej armii. - Chciałabym wiedzieć w jakiej kondycji jest wojsko polskie, bo armia rosyjska pojawia się kilkaset metrów od naszej granicy. Pytanie: w ile dni, jeżeli nie tygodni jesteśmy w stanie zareagować na tego rodzaju sytuacje. Obawiam się, że wyjście naszej brygady z koszar to jest około 30 dni - powiedział.
Przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej doszukiwał się w słowach byłego ministra spisku. - Jeżeli Dworczyk wysyła maile, to za jakiś czas przeczytamy, że to było wymyślenie, stworzenie sytuacji zastraszenia społecznego na użytek władzy - spekulował Mariusz Witczak PO.
WIDEO: "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii"
Czytaj więcej