"Podstawą działania jest fakt naruszenia prawa". Policja o piątkowych protestach w Warszawie [WIDEO]
Policja odrzuca zarzuty działania z pobudek światopoglądowych kierowane po zatrzymaniu kilkudziesięciu uczestniku protestu środowisk LGBT, który odbył się w piątek. W sobotę na konferencji prasowej rzecznik warszawskiej policji tłumaczył postępowanie stołecznych funkcjonariuszy podczas demonstracji. "Podstawą do naszego działania jest fakt naruszenia prawa" - powiedział.
"Pojawiają się w mediach głosy, że nasze działania mają związek ze światopoglądem. Nie, podkreślam, że podstawą działania funkcjonariuszy jest fakt naruszenia prawa" - powiedział w sobotę na konferencji prasowej rzecznik komendanta stołecznego policji nadkom. Sylwester Marczak. Chodzi o piątkowy protest środowisk LGBT w Warszawie, podczas którego zatrzymanych zostało prawie 50 osób.
Skakanie po radiowozie, niszczenie megafonów
Marczak przytoczył wykroczenia, jakich dopuścić się mieli zatrzymani podczas piątkowego protestu. Według rzecznika, były to: "czynny udział w zbiegowisku, uszkodzenia radiowozu i sprzętu policyjnego".
ZOBACZ: "Nóż, którym cięto opony, może służyć do cięcia ludzi". Ziobro o aresztowaniu "Margot"
- Skakanie po radiowozie, tu należy zadać sobie pytanie, czy to było manifestowanie swoich poglądów, czy naruszanie prawa? - pytał na konferencji Marczak.
Zapewnił także, że w przypadku, gdy zatrzymani chcieli powiadomić swojego obrońcę, policja te prośby "niezwłocznie realizowała". Marczak dodał, że zachowanie policji nie było prowokacyjne "co widać na nagraniach".
WIDEO - konferencja nadkom. Sylwestra Marczaka, rzecznika Komendy Stołecznej Policji ws. protestu LGBT
Nagrania z piątkowej manifestacji środowisk LGBT policja opublikowała na Twitterze.
Decyzja sądu: dwumiesięczny areszt
Protest rozpoczął się w związku z decyzją o areszcie dla Michała Sz. "Margot". Według prokuratury jest on podejrzany o dokonanie czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat więzienia. Sąd zastosował wobec niego w piątek dwumiesięczny areszt tymczasowy, uwzględniając zażalenie prokuratora. W połowie lipca zgodnie z decyzją sądu wobec Sz. zastosowano policyjny dozór i poręczenie w kwocie 7 tys. zł.
Sz. oczekiwał na aresztowanie przez policję w piątek po południu w pobliżu siedziby Kampanii Przeciw Homofobii w Warszawie. Następnie protestujący tłum wraz z Michałem Sz. przeniósł się na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do przepychanek z policją, gdy aktywista został zatrzymany i umieszczony w radiowozie.
Czytaj więcej