Włoski lekarz zmarł na koronawirusa. Musiał leczyć pacjentów bez rękawiczek
Nie żyje Marcello Natali - 57-letni lekarz z Lombardii, który zmarł w wyniku zakażenia koronawirusem - poinformowała stacja Euronews. Wcześniej w rozmowie z dziennikarzami informował, że musiał leczyć chorych bez rękawiczek, ponieważ "ich zabrakło".
Lekarz pracował w szpitalu w mieście Codogno. Po otrzymaniu wyniku dodatniego testu na koronawirusa był hospitalizowany w Cremonie, a gdy jego stan się pogorszył, został przewieziony do placówki w Mediolanie. Jego życia nie udało się uratować - zmarł w środę.
ZOBACZ: Lekarka pracowała mimo obowiązkowej kwarantanny. Szpital apeluje o powstrzymanie hejtu
- Nie byliśmy przygotowani na koronawirusa. Jako lekarze z ery postantybiotykowej dorastaliśmy w przekonaniu, że na wszystkie dolegliwości znajdzie się tabletka. Być może potrzebowaliśmy tej lekcji pokory - mówił Natali w rozmowie z Euronews, kilka godzin przed otrzymaniem pozytywnego wyniku testu.
Lekarz prezentował dziennikarzom maskę i środek do czyszczenia rąk. Jak jednak dodawał, rękawiczki ochronne po prostu "się skończyły". Informował też, że w miasteczku Codogno 14 z 35 lekarzy jest hospitalizowanych lub na kwarantannie.
"Więcej ofiar niż w Chinach"
Paola Pedrini, regionalna sekretarz włoskiej federacji zrzeszającej lekarzy ogólnych (Federazione dei medici di Medicina generale - red.) przekazała w środę, że z 600 lekarzy w prowincji Bergamo 110 jest chorych.
ZOBACZ: Zaczęło się od grupy sąsiadów. Okazało się, że szpitalowi w Wejherowie pomóc chce każdy
"Sytuacja się nie poprawia. Otrzymujemy trochę masek, trochę rękawiczek i nic więcej. Z masek, które powinny być wyrzucane po pół dnia, korzystamy przez tydzień" - poinformowała.
W ciągu ostatniej doby we Włoszech z powodu koronawirusa zmarło 427 osób. Tym samym łączna liczba przypadków śmiertelnych wzrosła do 3405. We Włoszech zmarło więcej osób niż od początku trwania epidemii w Chinach (3245). Łącznie potwierdzono 41 tys. przypadków zakażenia.
Czytaj więcej