Młoda matka wini lekarkę za niepełnosprawność syna. "Wchodząc na brzuch spojrzała mi w oczy"
Zuzanna Plewińska, matka 4-letniego Antosia wini lekarkę szpitala w Starachowicach o niepełnosprawność jej syna. Twierdzi, że Agnieszka F. zastosowała tzw. zabieg Kristellera, czyli wyciskanie dziecka z łona matki. To metoda zakazana w wielu szpitalach. - Twarz pani doktor, która mi się położyła, będę pamiętać do końca życia. Wchodząc na brzuch spojrzała mi w oczy - mówiła. Reportaż "Interwencji".
25-letnia pani Zuzanna jest matką 4-letniego Antosia. Chłopiec jest niepełnosprawny. Powodem jego schorzeń są komplikacje okołoporodowe. Kobieta wini szpital i lekarkę - Agnieszkę F.
- Cała ciąża przebiegała bez problemu. Zaczęła się akcja porodowa, były skurcze, cały czas rodziłam na stojąco, na leżąco, nikt nie zwracał uwagi. Byłam wyśmiewana, że za młoda, żeby rodzić. Były śmiechy, chichy, męczyłam się z bólem i mówiłam, że już nie mam siły rodzić – powiedziała w programie "Interwencja" pani Zuzanna.
- Można potwierdzić, że pacjentka faktycznie była w szpitalu, był poród, a okoliczności to już do zbadania przez sąd - wytłumaczył przedstawiciel dyrekcji szpitala powiatowego w Starachowicach.
WIDEO: Reportaż "Interwencji". Lekarka oskarżona o nieprawidłowe przeprowadzenie porodu
Zakazana metoda
Pani Zuzanna stwierdziła, że lekarka odbierająca poród zastosowała tzw. zabieg Kristellera, czyli wyciskanie dziecka z łona matki. To zabieg niebezpieczny i w wielu szpitalach zakazany.
- Pani doktor położyła mi się na brzuch, próbowała wyczuć moje skurcze i cały czas cisnęła, a położna wtedy nacinała – mówiła.
ZOBACZ: Podczas porodu uszkodzono główkę? Jest śledztwo ws. śmierci noworodka
Lekarz Agnieszka F. nie zgodziła się na rozmowę. Odesłała redakcję "Interwencji" do prawnika, który wysłał jej e-maila:
"Pani Doktor, z tego co pamięta, zrobiła wszystko w sprawie porodu zgodnie z regułami sztuki lekarskiej. W tym czasie była rezydentem wobec czego nie mogła posiadać dużego doświadczenia z tego zakresu. (...) Pani Doktor nigdy nie wykonywała zabiegu Kristellera w pracy zawodowej na pacjentce, także w tej sprawie".
- Twarz pani doktor, która mi się położyła, pamiętam do dziś i będę pamiętać do końca życia. Wchodząc na brzuch spojrzała mi w oczy – wspominała matka Antosia.
Akt oskarżenia dla lekarki
Sprawa sądowa przeciwko lekarce Agnieszce F. niedawno ruszyła. Jest oskarżona przez prokuraturę o nieprawidłowe przeprowadzenie porodu.
- Największym błędem było zaprzestanie monitorowania płodu zapisem KTG w drugim okresie porodu. Od lekarza rezydenta wymaga się konsultacji z lekarzem specjalistą. Nie mieliśmy badania, nie mieliśmy konsultacji – powiedział Adrian Sadaj, adwokat pani Zuzanny.
Rok po narodzinach Antosia, ta sama doktor Agnieszka F. miała odebrać inny poród. Dziecko pani Izabeli zmarło w łonie matki. Poród martwego dziecka odbył się na szpitalnej podłodze.
- Wszystko stało i patrzyło jak trzymam te malutką na podłodze, rodziłam kucając. Nie chcę porównywać, ale weterynarz ma więcej serca, będzie siedzieć przy psie czy innym zwierzęciu i będzie starał się pomóc, a tutaj... Pani doktor przyszła na wieczór, ale to chyba po konsultacji jakiejś, że przeprasza za swoje zachowanie – opowiadała reporterom Polsat News o porodzie pani Izabela.
"Antoś był dzieckiem całkowicie bez kontaktu"
W swoim krótkim życiu Antoś już wiele był w szpitalu. Lekarze walczyli o jego życie. Terapia i rehabilitacja przynoszą efekty, a jego matka nie zamierza się poddawać.
- Jest lepiej, ataki padaczki się wyciszyły. Antoś stał się kontaktowy, bo był dzieckiem całkowicie bez kontaktu. Zaczął gryźć, poprawiła się odporność i zmniejszyło się napięcie mięśniowe – powiedziała pani Zuzanna.
Prawnik kobiety zapowiedział pozwanie także szpitala. Będzie się domagał odszkodowania oraz renty dla chłopca.
- W następnym tygodniu rozpoczynamy proces cywilny, będziemy się domagali około 2 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania, wypłacania comiesięcznej renty oraz będziemy się domagać też zabezpieczenia – wyliczył Sadaj.
Przedstawiciel szpitala: kobiety w Polsce powinny rodzić same
- Moje prywatne zdanie jest takie, że kobiety w Polsce powinny rodzić same. Poradzą sobie to dobrze, nie poradzą sobie to źle. I będą miały pretensje tylko do siebie. Natomiast lekarz z założenia nie chce zaszkodzić – powiedział przedstawiciel dyrekcji szpitala powiatowego w Starachowicach.
- Walczę i będę walczyć, bo jego uśmiech daje mi radość. Jak ja płaczę, to on się śmieje do mnie i to jest taka siła, która napędza. Będę walczyć, to wszystko robię dla niego – podsumowała pani Zuzanna.