Inowrocław w żałobie po tragedii. "Myślałam, że serce mi pęknie"

- Też mamy trójkę dzieci. Rozumiemy tę tragedię. Nie wiemy, co byśmy zrobili i jak byśmy postąpili, gdyby stało się coś takiego. Ciarki przechodzą - mówią Marcin i Alicja Piotrowscy, mieszkańcy Inowrocławia, którzy przyszli zapalić znicz przed zniszczoną kamienicą. W poniedziałek w pożarze budynku zginęła kobieta i jej trzy córeczki.
Tragedia wydarzyła się w poniedziałek. Policja i straż otrzymały informację o pożarze około godz. 12:30. Przybyli na miejsce strażacy wynieśli 31-letnią kobietę i jej córeczki w wieku trzech miesięcy, czterech i pięciu lat - wszystkie były nieprzytomne. Podjęta przed budynkiem reanimacja przez ratowników nie przyniosła rezultatu.
"Tragedia dla wszystkich"
Z budynku strażacy ewakuowali dwie osoby, a około 10 wyszło samodzielnie. W kamienicy, która według wstępnej oceny nadzoru budowlanego nie nadaje się do mieszkania, zameldowanych było 36 osób.
ZOBACZ: Tragiczny pożar w Inowrocławiu. Rusza śledztwo. Sąsiad rodziny zatrzymany
- Myślałam, że mi serce pęknie. To tragedia, dla rodziny, dla wszystkich - powiedziała Polsat News mieszkanka Inowrocławia. Zapewniła, że po takim wydarzeniu można zachować jedynie "pamięć w sercu". Mieszkańcy składają przed kamienicą znicze i maskotki - głównie pluszowe misie.
Prezydent miasta w poniedziałek zadecydował o ogłoszeniu dwudniowej żałoby w mieście. Odwołano wszystkie imprezy miejskie o charakterze rozrywkowym. Flaga miejska na ratuszu została opuszczona do połowy masztu, na budynkach urzędu miasta i podległych jednostkach flagi przepasano kirem. Strona internetowa Inowrocławia przybrała biało-czarną szatę graficzną.
WIDEO: mieszkańcy Inowrocławia i lokatorzy kamienicy po tragedii
"Nie da się funkcjonować w małym pokoiku"
Władze miasta zapewniły lokatorom kamienicy miejsca i posiłki w hotelu. Rzeczniczka prezydenta miasta Adriana Herrmann przyznała, że z możliwości pobytu w hotelu skorzystało tylko kilka osób, a większość lokatorów znalazła schronienie u krewnych i znajomych. Jednocześnie zapewniła, że mieszkańcy kamienicy będą mogli korzystać z miejsc w hotelu tak długo, jak to będzie konieczne. Wszystkie koszty pokryje miasto.
W poniedziałek przed kamienicę wróciła jedna z lokatorek. - Na dłuższy czas nie da się niestety funkcjonować w jednym, małym pokoiku. Dzieci chciałyby odpocząć, pouczyć się, ale nie ma ku temu warunków. W pokoju są jedynie cztery materace i mała szafka - powiedziała dziennikarzom.
Prezydent Inowrocławia we wtorek zlecił ekspertyzę, która powinna zostać wykonana w ciągu 14 dni, w celu określenia dalszych losów kamienicy.
ZOBACZ: 25 lat więzienia dla podpalacza kamienicy
Herrmann zaznaczyła, że budynek jest zabezpieczony, mieszkańcy zabierają niezbędne rzeczy. Miasto zapewnia także transport i miejsce składowania dorobku mieszkańców. - Władze miasta robią wszystko, co jest w ich zakresie możliwości prawnych, aby pomóc wszystkim rodzinom poszkodowanym. Aktualnie w zasobach miasta poszukiwane są lokale zastępcze - dodała.
Zatrzymany sąsiad rodziny
W sprawie zatrzymano 61-letniego sąsiada ofiar pożaru. Z informacji zbliżonych do organów ścigania wynika, że w mieszkaniu zatrzymanego mogło dojść do zarzewia ognia, który przeniósł się na sąsiednie mieszkanie, w którym mieszkała kobieta z córeczkami.
ZOBACZ: Matka z trojgiem małych dzieci zginęli w pożarze w Inowrocławiu
Nie wiadomo, kiedy będzie możliwe przesłuchanie mężczyzny, bowiem w poniedziałek wieczorem miał on mieć w organizmie 3 promile alkoholu.
- Sprawę zakwalifikowano jako sprowadzenie pożaru, którego następstwem była śmierć czterech osób - poinformowała we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska.
Czytaj więcej