Boris Johnson wygwizdany w Luksemburgu. Dyplomatyczny skandal z brexitem w tle
Skandal, gwizdy i ucieczka. Boris Johnson najpierw został wygwizdany, a później odjechał z konferencji prasowej. Do skandalu dyplomatycznego doszło w Luksemburgu, gdzie na premiera Johnsona czekali niezadowoleni Brytyjczycy.
Brytyjski premier Boris Johnson przyjechał do Luksemburga na rozmowy dotyczące wyjścia jego kraju z Unii Europejskiej, ale oprócz władz Luksemburga, czekali też na niego Brytyjczycy.
Po rozmowach Johnson nie wystąpił na konferencji prasowej. Premier Luksemburga został sam.
- Nie może pan trzymać zakładników dla politycznych celów. Więc teraz ruch jest po stronie pana Johnsona. To on decyduje o losie mieszkańców Wielkiej Brytanii oraz Brytyjczyków mieszkających we Wspólnocie. Pan jest za to odpowiedzialny. Pana ludzie, nasi ludzie na pana liczą, a zegar tyka. Proszę wykorzystać czas mądrze - powiedział premier Luksemburga Xavier Bettel.
"Chciałbym podziękować Panu Johnsonowi za to, że był tutaj"
Po spotkaniu mówi się o dyplomatycznym skandalu. Poszło o gest premiera Luksemburga, który w czasie wygłaszania swoich oświadczeń wskazywał puste miejsce przy mównicy: - Chciałbym podziękować panu Johnsonowi za to, że był tutaj.
Brytyjczycy, którzy demonstrowali przeciwko Johnsonowi zostali zmobilizowani do akcji protestacyjnej przez jednego z Brytyjczyków mieszkających w Luksemburgu. Ogłosił on na Facebooku apel, by jego rodacy stawili się na miejscu spotkania premierów. Mieszkający w Księstwie Brytyjczycy nie zawiedli. Pojawili się również na spotkaniu Johnsona z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem.
Informacja o braku brytyjskiego premiera na konferencji po spotkaniu z premierem Luksemburga zajęła pierwsze stronach gazet na Wyspach Brytyjskich. Pojawiające się tytuły, to m.in.: "Boris Johnson upokorzony", "Luksemburg śmieje się Johnsonowi w twarz", czy "Wszystko się kończy na drwinach".
Czytaj więcej
Komentarze