Nie żyje 12-latek, którego przygniotło drzewo na kempingu
Chłopiec zmarł w Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim. 12-latek trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii w czwartek 2 sierpnia po tym, jak nad miejscowością Osiek (woj. lubuskie) przeszły gwałtowne burze. Silny wiatr przewrócił drzewo na przyczepę kempingową, w której był chłopiec.
Pierwszej pomocy dziecku udzielił jeden z turystów, który przebywał na kempingu. Chłopiec był nieprzytomny. Reanimacja trwała około 40 minut. W międzyczasie wezwano pogotowie ratunkowe.
- Udało się przywrócić funkcje życiowe, ale zapadła decyzja o przetransportowaniu go do szpitala – mówił w Polsat News tuż po wypadku kpt. Dominik Banaszek ze straży pożarnej w Strzelcach Krajeńskich.
Walka o życie chłopca trwała kilka dni
Chłopiec trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Przez kilka dni lekarze walczyli o jego życie, jednak nastolatka nie udało się uratować.
- Lekarze orzekli śmierć mózgu chłopca - poinformowała w środę rzeczniczka prasowa Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim Agnieszka Wiśniewska.
Rzecznik policji w Strzelcach Krajeńskich sierż. szt. Tomasz Bartos poinformował polsatnews.pl, że prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Jak dodał funkcjonariusz, na razie nikt nie usłyszał zarzutów.
Polsat News, polsatnews.pl, PAP
Czytaj więcej
Komentarze