Turowski: Putin chciał stanąć na czele komisji badającej katastrofę w Smoleńsku
- Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej mogłoby potoczyć się inaczej - stwierdził w programie "Prawy Do Lewego. Lewy do Prawego" były ambasador RP na Kubie Tomasz Turowski. Pracując w ambasadzie w Moskwie Turowski współorganizował wizytę Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku, a później brał udział w spotkaniach śledczych z Polski i Rosji.
- Jak mi referował świętej pamięci pan ambasador Jerzy Bahr (ambasador w Moskwie w latach 2006-2010 - red.), Putin jak się pojawił, to w pierwszym odruchu powiedział, że jest gotów sam stanąć na czele zespołu badającego tę katastrofę - powiedział były ambasador RP na Kubie Tomasz Turowski w programie "Prawy do Lewego. Lewy do Prawego".
Prowadzący rozmowę Witold Jurasz dopytywał, czy wówczas na czele komisji polskiej nie musiałby stanąć Donald Tusk. - I Rosjanie nie mogliby się zasłaniać - doprecyzował Jurasz.
- Oczywiście. I wtedy byłoby to postępowanie równorzędne, ale rosyjska strona, o dziwo, nie rozumiem dlaczego, nie znalazła adekwatnego echa po stronie polskiej - dodał Turowski.
Oficer wywiadu, dyplomata, organizował wizytę prezydenta w Smoleńsku
Tomasz Turowski jest byłem oficerem wywiadu PRL i III RP, w latach 1975-1984 dział jako kleryk w zakonie jezuitów. W 1990 r. przeszedł pozytywnie weryfikację i pracował dla Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa.
W 2001 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski mianował Tomasza Turowskiego ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym na Kubie Funkcję tę pełnił do sierpnia 2005 r. 1 lutego 2007 r. minister spraw zagranicznych Anna Fotyga mianowała Turowskiego na stopień ambasadora tytularnego w Moskwie.
W kwietniu 2010 r. współorganizował wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. 10 kwietnia 2010 był na miejscu katastrofy.
polsatnews.pl
Czytaj więcej