Urubko namawiał Bieleckiego na wspólne wyjście. "Martwię się o niego"
"Denis prawdopodobnie idzie dzisiaj do C3. Martwię się o niego bardzo" - napisał w niedzielę na swoim profilu na Twitterze himalaista Adam Bielecki. Przyznał również, że Denis Urubko, który w sobotę bez konsultacji z kierownictwem wyprawy wyruszył w kierunku szczytu K2, proponował mu wspólne wyjście. "Sugerowałem, by lepiej wypocząć i poczekać na sensowną pogodę" - powiedział Bielecki.
Adam Bielecki, który z Denisem Urubką był typowany do przeprowadzania ataku szczytowego na K2, dodał, że reszta ekipy "robi swoje". "Bedro i Kaczek zakładają C2, a Artur i Chmielu doszli właśnie do C1" - poinformował.
Denis prawdopodobnie idzie dzisiaj do C3. Martwię się o niego bardzo. Proponował wspólne wyjście ale sugerowałem by lepiej wypocząć i poczekać na sensowną pogodę. Poszedł sam. My tymczasem robimy swoje. Bedro i Kaczek zakładają C2 a Artur i Chmielu doszli właśnie do C1. pic.twitter.com/BdHkae74fR
— Adam Bielecki (@AdamTheClimber) 25 lutego 2018
Kierownik narodowej wyprawy na niezdobyty zimą szczyt w Karakorum K2 Krzysztof Wielicki tego samego dnia powiedział, że z Denisem Urubką nie ma żadnego kontaktu. - Odmówił wzięcia ze sobą radiotelefonu - dodał Wielicki.
Wcześniej w niedzielę Polski Himalaizm Zimowy na Facebooku poinformował, że warunki atmosferyczne na K2 są dobre.
W sobotę po śniadaniu Denis Urubko bez jakichkolwiek uzgodnień z Wielickim i zespołem opuścił bazę, by podjąć próbę wejścia na wierzchołek K2. Urubko, mający w dorobku dwa zimowe wejścia na ośmiotysięczniki stwierdził, że według niego zima w Himalajach i Karakorum to okres od 1 grudnia do końca lutego.
Narodowa zimowa wyprawa na K2
Z końcem grudnia pod wodzą Wielickiego do Karakorum wyruszyli: Bedrejczuk, Adam Bielecki, Botor, Chmielarski, Rafał Fronia, Janusz Gołąb, Kaczkan, Małek, Piotr Snopczyński (kierownik bazy), Piotr Tomala, Dariusz Załuski (filmowiec) i Urubko. Na miejscu dołączyło do nich czterech bardzo dobrych - jak ocenił Wielicki - pakistańskich wspinaczy.
Z początkiem lutego wyprawę opuścił Botor, a dwa tygodnie po nim Fronia, u którego doszło do pęknięcia przedramienia w wyniku uderzenia samoistnie spadającym kamieniem w trakcie podchodzenia do obozu pierwszego na 5900 m drogą Basków. Nieco wcześniej w podobny sposób urazu twarzy doznał podczas wspinaczki do "jedynki" Bielecki, który po kilkudniowej przerwie powrócił do działalności górskiej.
Po tych wypadkach Wielicki podjął decyzję o przeniesieniu działalności górskiej na klasyczną drogę pierwszych zdobywców przez tzw. Żebro Abruzzi.
K2 było atakowane zimą w ogóle tylko trzykrotnie. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 wspinali się Rosjanie. Żadna z tych ekspedycji nie przekroczyła jednak progu 7650 m.
polsatnews.pl, fot. Twitter/AdamTheClimber
Czytaj więcej