"Przedwczesny entuzjazm Warszawy". KE nie podjęła decyzji ws. uznania wycinki Puszczy za wstrzymaną
- Wciąż nie podjęliśmy ostatecznej decyzji, cały czas monitorujemy sytuację - tak rzecznik KE ds. środowiska, Enrico Brivio przestrzega przed - jak można usłyszeć w KE - przedwczesnym entuzjazmem Warszawy ws. końca sporu o wycinkę Puszczy Białowieskiej i rezygnacji z nałożenia kar na Polskę. Jak informuje korespondentka Polsat News Dorota Bawołek, rozstrzygajace będą przyszłotygodniowe wydarzenia.
O losach sporu o wycinkę Puszczy Białowieskiej zdecydują przyszłotygodniowe wydarzenia: opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE i wizyta ministra środowiska Henryka Kowalczyka w Brukseli - poinformowała Dorota Bawołek.
Jak dodała, rzecznik KE ds. środowiska przestrzega przed przedwczesnym entuzjazmem Warszawy w tej sprawie.
- Na tym etapie Komisja Europejska nie jest zobligowana do wysłania Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSEU) swojej oceny sytuacji, dotyczącej przestrzegania przez Polskę tymczasowego nakazu wstrzymania wycinki w Białowieży - tłumaczy Brivio.
"KE ma nadzieję na konstruktywne rozmowy"
Pod koniec listopada TSUE oświadczył, że jeżeli Polska nie zaprzestanie wycinki, to będą jej grozić kary finansowe w wysokości 100 tys. euro dziennie. Gdyby KE uznała, że Polska nie przestrzega w pełni tego rozstrzygnięcia, będzie mogła zażądać nowego postępowania. Jeśli wówczas Trybunał potwierdzi, że wycinka jest kontynuowana, to nakaże Polsce zapłatę kary.
Unijni urzędnicy, z którymi rozmawiała korespondentka Polsat News w Brukseli Dorota Bawołek tłumaczą, że ze swoimi działaniami i oceną wstrzymują się do czasu dwóch ważnych dla sporu o Białowieżę wydarzeń, jakie będą miały miejsce już w przyszłym tygodniu.
We wtorek, 20 lutego swoją opinię na temat przestrzegania przez Polskę nakazu tymczasowego wstrzymania wycinki ma wydać rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Jego zdanie, poza nielicznymi wyjątkami, zazwyczaj odzwierciedla to, które kilka tygodni później w swoim wyroku wyrażają sędziowie Trybunału.
- Komisja Europejska ma też nadzieję na konstruktywne rozmowy, nawet na temat Białowieży, z ministrem Kowalczykiem - mówi Enrico Brivio. Nowy minister środowiska spotka się z unijnym komisarzem ds. środowiska w przyszłą środę, 21 lutego.
"Nowe otwarcie"
Unijni urzędnicy liczą na to, że również zmiana na stanowisku tego resortu (minister Kowalczyk zastąpił skłóconego z Brukselą Ministra Jana Szyszkę) podobnie, jak w przypadku ministerstwa spraw zagranicznych (w którym skonfliktowany z Brukselą min. Waszczykowski został zastąpiony przez Jacka Czaputowicza) będzie dobrym początkiem do "nowego otwarcia" w stosunkach Warszawy z Brukselą.
Ale tak, jak w przypadku reformy sądownictwa/praworządności, same słowa i poprawa atmosfery Unii Europejskiej nie wystarczy.
Nawet 4 mld zł kary
Najlepszym potwierdzeniem tego jest zapowiadany na najbliższy czwartek, 22 lutego, wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dla Polski za przekroczenie norm PM10 w powietrzu. Komisja Europejska w czerwcu 2016 złożyła skargę na niedotrzymanie wymogów unijnego prawa w zakresie stężeń pyłu zawieszonego w powietrzu.
Polskę oskarżono m.in. o przekroczenia dobowych norm dla pyłu PM10 i niepodejmowanie wystarczających działań określonych w programach ochrony powietrza. Według NIK, jeśli w najbliższy czwartek Trybunał Sprawiedliwości UE przyzna rację Komisji Europejskiej i uzna Polskę winną naruszenia unijnego prawa, będzie nam groziła kara finansowa rzędu nawet 4 mld złotych.
Wyrok ma zapaść dzień po wizycie w Brukseli polskiego ministra środowiska, ale "w tej sprawie, w przeciwieństwie do sporu o wycinkę Białowieży, minister Kowalczyk nie może za wiele zmienić" - tłumaczą unijni urzędnicy.
Polsat News, polsatnews.pl
Czytaj więcej
Komentarze