Miał odpalać race i petardy podczas meczu. Usłyszał zarzut i dostał zakaz stadionowy
Nawet pięć lat więzienia grozi młodemu mężczyźnie, który kilka tygodni temu podczas meczu piłkarskiego w Tychach odpalał na trybunach race i petardy; ma też zakaz stadionowy. Tyscy policjanci zidentyfikowali 20-latka, mimo tego, że podczas zajść miał zasłoniętą twarz. Ustalają kolejnych uczestników zajść.
Do incydentu doszło 12 listopada, podczas zakończonego remisem 1:1 meczu piłki nożnej I ligi pomiędzy drużynami GKS-u Tychy i Zagłębia Sosnowiec.
- 20-latek jest podejrzany o posiadanie oraz odpalenie rac i petard na stadionie. Mężczyzna podczas zdarzenia był zamaskowany, jednak nie przeszkodziło to śledczym w ustaleniu jego tożsamości i zgromadzeniu materiału dowodowego, pozwalającego na przedstawienie mu zarzutów - powiedziała w czwartek rzeczniczka tyskiej policji st. asp. Barbara Kołodziejczyk.
Identyfikacja kolejnych sprawców
W środę 20-latek stanął przed prokuratorem, który podjął decyzję o objęciu go policyjnym dozorem, wydał też wobec niego zakaz stadionowy - podejrzany nie ma wstępu na mecze, a podczas nich musi stawiać się w wyznaczonej jednostce policji.
Policjanci zaznaczają, że mężczyzna, który usłyszał zarzuty, nie jest jedyną osobą, która złamała prawo podczas listopadowego meczu. W sektorze kibiców gospodarzy szalikowcy rozwinęli olbrzymią flagę oraz odpalili 26 rac świetlnych, 10 stroboskopów oraz kilkanaście świec dymnych.
- Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości stadionowej w dalszym ciągu prowadzą czynności zmierzające do identyfikacji kolejnych sprawców - dodała Kołodziejczyk.
PAP
Czytaj więcej
Komentarze