Wyskoczył z trzeciego piętra. Uratowali go przechodzień i... kosz na śmieci
Pijany mężczyzna rzucił się z balkonu na trzecim piętrze w budynku w ścisłym centrum Warszawy. 67-latek przeżył upadek. Życie zawdzięcza Robertowi Grendzie, klientowi pobliskiej restauracji, który pod balkonem zdążył ustawić kontenery na śmieci. Pojemniki zamortyzowały jego upadek.
- Mężczyzna wisiał za balkonem, trzymała go jakaś kobieta, a około 10-15 osób zaczęło pokazywać palcami, nagrywać - opowiada Grenda. On zamiast nagrywać, zachował zimną krew i zaczął działać.
Zanim przytrzymywany przez żonę 67-latek wypadł z balkonu, Grenda przy pomocy pracowników pobliskich restauracji zdążył podstawić dwa kontenery. Kiedy mężczyzna wypadł, uderzył o balkon poniżej, następnie obrócił się w powietrzu i głową wpadł do śmietnika.
Mężczyzna przeżył. Po upadku okazało się, że był pod wpływem alkoholu.
Polsat News
Czytaj więcej
Komentarze