IX Katyński Marsz Cieni przeszedł ulicami Warszawy
W hołdzie ofiarom zbrodni katyńskiej ulicami stolicy przeszło ponad 300 rekonstruktorów w historycznych mundurach m.in. Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza i Policji Państwowej. W wydarzeniu uczestniczyło także wielu warszawiaków, którzy, jak przyznają organizatorzy, "z roku na rok coraz liczniej biorą w nim udział".
- Główną ideą Marszu jest oddanie hołdu polskim oficerom zamordowanym przez Sowietów w Katyniu i innych miejscach na Wschodzie. W milczeniu idą w nim rekonstruktorzy formacji, których członkowie byli ofiarami zbrodni katyńskiej - powiedział Jarosław Wróblewski, koordynator IX Katyńskiego Marszu Cieni ze Stowarzyszenia Grupa Historyczna "Zgrupowanie Radosław", które zorganizowało Marsz wspólnie z IPN.
Zaznaczył, wspominając początki Marszu, że Katyń jest ważną częścią naszej historii i tożsamości. - I brakowało nam takiego jego upamiętnienia w przestrzeni publicznej. Znaleźliśmy, uważam, dobrą formułę na oddanie hołdu i coraz więcej osób bierze w tym udział - podkreślił Wróblewski.
- Marsz jest symbolicznym odtworzeniem ostatniej drogi oficerów. Niesie w sobie silny przekaz, taki ładunek cierpienia i bólu. Jest momentem refleksji nad losem ofiar - dodał.
Rekonstrukcja wywozów do Lasu Katyńskiego
Marsz poprzedziła msza polowa przed Muzeum Katyńskim na terenie Cytadeli Warszawskiej. Po jej zakończeniu zgromadzone osoby miały możliwość zwiedzenia placówki - w niedzielę specjalnie przewidziano więcej przewodników.
O godz. 15 rekonstruktorzy, uformowani w kolumnę jeńców i eskortowani przez wcielających się w funkcjonariuszy NKWD, wyruszyli sprzed Muzeum Wojska Polskiego. Kolumnę otwierał samochód NKWD, tzw. "czarny woron". Takimi autami przewożono polskich jeńców ze stacji Gniezdowo do Lasu Katyńskiego.
Marsz przeszedł Nowym Światem w stronę kościoła św. Krzyża, gdzie odczytano infromacje o początku agresji na Polskę w 1939 r. oraz listy uwięzionych oficerów do rodzin.
- Staramy się oprzeć narrację Marszu na faktografii z tamtego czasu - opowiadał Wróblewski.
Upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej
Z Krakowskiego Przedmieścia uczestnicy Marszu ruszyli przed Pałac Prezydencki, gdzie oddano hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej i zapalono symboliczny znicz.
Kolejny przystanek zaplanowano koło Kamienia Katyńskiego przy pl. Zamkowym. - Tam odbyło się imiennie odczytywanie ofiar. Jeżeli ktoś bliski z uczestników Marszu lub z jego miasta zginął w Katyniu można było go upamiętnić zapalając imienny znicz. To taki nasz osobisty hołd - relacjonował koordynator.
Marsz zakończył się przy pomniku Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. Tam symbolicznie odtworzono moment śmierci ofiar. Odczytano także fragmenty pamiętników ofiar wydobyte z dołów katyńskich.
Egzekucja 22 tys. Polaków
Wiosną 1940 r. funkcjonariusze NKWD - wykonując uchwałę Józefa Stalina i jego politbiura z 5 marca 1940 r. - rozstrzelali ok. 22 tys. polskich obywateli przetrzymywanych w obozach i więzieniach na terenie Związku Sowieckiego. Wśród zamordowanych była elita przedwojennej Polski: oficerowie Wojska Polskiego, policjanci i oficerowie rezerwy, urzędnicy, lekarze, profesorowie, prawnicy, nauczyciele, inżynierowie, duchowni, literaci, kupcy, działacze społeczni.
3 kwietnia NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a w kolejnych dniach - obozów w Ostaszkowie (4 kwietnia) i Starobielsku (5 kwietnia).
Z Kozielska 4 404 jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3 896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6 287 jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a pochowano w miejscowości Miednoje.
PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej
Komentarze